Rosja i Francja zmieniają reguły gry
Rosja otwiera bankom drogę do obsługi krypto, a we Francji rośnie spór o nową daninę od stablecoinów i możliwy odpływ traderów.
Dwa rynki, dwa kierunki
Październik przyniósł dwa ważne sygnały z Europy i jej otoczenia: Rosja przyspiesza budowę oficjalnej infrastruktury dla kryptowalut, a Francja dyskutuje nad podatkiem, który może zmienić sposób korzystania ze stablecoinów.
Choć oba tematy dotyczą innych realiów prawnych, łączy je jedno: państwa coraz mocniej próbują uporządkować obrót cyfrowymi aktywami i lepiej go kontrolować.
Sberbank z licencją na obsługę krypto
W Rosji bank centralny wpisał Sberbank do rejestru podmiotów uprawnionych do wymiany kryptowalut. To ważny krok, bo największy rosyjski bank ma dzięki temu wejść do oficjalnego obiegu cyfrowych aktywów.
Sberbank został wcześniej dodany do listy instytucji prowadzących digital depositories, czyli podmiotów, które mają rejestrować prawa do kryptowalut i innych aktywów cyfrowych. Teraz dołącza także do grona firm mogących oferować usługi wymiany.
Na liście uprawnionych znalazły się już m.in. VTB oraz T-Invest Lab.
Co to oznacza dla użytkowników?
Bank zapowiedział, że jego usługi związane z kryptowalutami mają działać na interfejsach, z których klienci korzystają już dziś. W praktyce oznacza to próbę włączenia krypto do tradycyjnej bankowości, a nie tworzenia osobnego, odizolowanego systemu.
Według zapowiedzi Sberbanku jego rozwiązania mają zadebiutować w grudniu. W tym samym miesiącu ma ruszyć również handel krypto na Moscow Exchange.
Rosja buduje ramy prawne dla cyfrowych aktywów
Zmiany nie wzięły się znikąd. W Rosji od 1 września obowiązuje ustawa tworząca szersze ramy prawne dla obrotu kryptowalutami i prawami cyfrowymi.
Nowe przepisy dopuszczają obrót aktywami cyfrowymi przez istniejącą infrastrukturę pośredników, ale także przez crypto exchanges i digital depositories. Banki oraz inne instytucje mogą ubiegać się o odpowiednie licencje od 5 października.
Istotne są też limity dla inwestorów:
- niespecjalistyczni inwestorzy mogą kupować bitcoin i inne kryptowaluty, w tym stablecoiny, do limitu 300 000 rubli rocznie przez jednego pośrednika,
- kwalifikowani inwestorzy uzyskują dostęp do wszystkich kryptowalut dostępnych na rynku giełdowym i pozagiełdowym.
Francja: obawy przed odpływem traderów
Zupełnie inny ton ma francuska debata podatkowa. Pojawiły się obawy, że planowany podatek 31,4% od części konwersji kryptowalut do regulowanych stablecoinów może wypchnąć część aktywności poza oficjalny, europejski obieg.
Chodzi o sytuację, w której inwestor sprzedaje np. bitcoina i zamienia go na stablecoina objętego regulacjami. Taka operacja miałaby być traktowana jako zdarzenie podatkowe, nawet jeśli użytkownik nie wypłaca jeszcze środków do waluty fiducjarnej.
Stablecoiny pod presją regulacyjną
Projekt uderza przede wszystkim w stablecoiny będące tokenami pieniądza elektronicznego w rozumieniu unijnego rozporządzenia MiCA. To właśnie ta kategoria aktywów jest w Europie obejmowana coraz dokładniejszym nadzorem: od wymogów dotyczących rezerw, przez zasady wykupu, po większą przejrzystość działania emitentów.
Francuska propozycja może jednak sprawić, że część inwestorów zacznie szukać alternatyw:
- na platformach spoza Unii Europejskiej,
- w protokołach zdecentralizowanych,
- w innych aktywach cyfrowych.
Problem polega na tym, że taki ruch nie musi być nielegalny, ale może utrudnić organom skarbowym obserwowanie przepływów.
Większa kontrola, mniejsza widoczność?
Francja jednocześnie wzmacnia narzędzia nadzoru. Od przyszłościowe znaczenie ma tu unijna dyrektywa DAC8, która ma poprawić wymianę informacji podatkowych o transakcjach krypto.
Jeśli jednak użytkownicy zaczną omijać regulowanych pośredników, część aktywności może stać się trudniejsza do przypisania konkretnym podatnikom. Sam blockchain pozostaje publiczny, ale bez danych z giełd i innych platform identyfikacja właściciela transakcji jest znacznie trudniejsza.
Stawką jest nie tylko podatek
Spór we Francji nie dotyczy wyłącznie wysokości daniny. W grę wchodzi także pytanie, czy zbyt agresywne opodatkowanie nie osłabi właśnie tych kanałów, które Unia Europejska stara się uporządkować i objąć nadzorem.
Jeśli stablecoiny regulowane staną się mniej atrakcyjne podatkowo, inwestorzy mogą przerzucić się na mniej przejrzyste rozwiązania. Dla administracji oznaczałoby to paradoks: większe obciążenie niekoniecznie daje większą kontrolę.
Co z tego wynika?
Rosja stawia na instytucjonalizację rynku krypto i wciąganie banków do oficjalnego systemu. Francja z kolei testuje granice opodatkowania transakcji, które dla wielu traderów są dziś po prostu technicznym ruchem wewnątrz rynku.
Oba przypadki pokazują, że nad kryptowalutami coraz mocniej unosi się pytanie nie o to, czy będą regulowane, ale jak bardzo i z jakim skutkiem dla samych użytkowników.