Fed podnosi stopy mimo słabego rynku pracy
Fed wraca do podwyżek po ponad trzech latach przerwy. Inflacja wciąż jest wysoka, a Thomas Barkin ostrzega, że ryzyka cenowe nie ustępują.
Fed zmienia kurs po ponad trzech latach
Rezerwa Federalna zdecydowała się na pierwszą podwyżkę stóp od lipca 2023 roku, podnosząc przedział docelowy federal funds rate o 25 punktów bazowych do 3,75–4,00%. Decyzja zapadła jednogłośnie podczas posiedzenia FOMC 16 września.
Według Thomasa Barkina, prezesa Fed z Richmond, bank centralny uznał, że ryzyka związane z inflacją są dziś większe niż obawy o rynek pracy. To wyraźny sygnał, że w obecnym otoczeniu priorytetem stało się zduszenie uporczywej presji cenowej.
Inflacja wciąż za wysoka
Dane, na które patrzą decydenci, nadal nie dają powodów do oddechu:
- headline PCE wynosi obecnie 3,7%,
- core PCE sięga 3,4%,
- oba wskaźniki pozostają wyraźnie powyżej celu Fed na poziomie 2%.
Wcześniejsze komentarze Barkina wskazywały też, że inflacja utrzymuje się powyżej celu już od ponad pięciu lat. Problemem nie jest więc pojedynczy odczyt, lecz długotrwałe utrwalanie się wyższych cen, które może wpływać na oczekiwania firm i konsumentów.
Co napędza presję cenową
Fed widzi źródła problemu przede wszystkim poza samym popytem. Wśród głównych czynników wymieniane są:
- pandemia COVID-19,
- wojna Rosji przeciwko Ukrainie,
- napięcia geopolityczne,
- zakłócenia w łańcuchach dostaw,
- skutki zmian taryf celnych.
To ważne, bo takie szoki podażowe nie reagują szybko na podwyżki stóp procentowych. Bank centralny może więc przede wszystkim próbować zakotwiczyć oczekiwania inflacyjne, a nie natychmiast rozwiązać źródło problemu.
Rynek pracy nadal trzyma się mocno
Jednym z powodów, dla których Fed zdecydował się na zaostrzenie polityki, jest względna odporność zatrudnienia. Prognoza stopy bezrobocia została obniżona do 4,1%, co sugeruje, że gospodarka wciąż absorbuje wyższe koszty finansowania bez gwałtownego pogorszenia na rynku pracy.
Opublikowany zestaw prognoz gospodarczych pokazuje też umiarkowany optymizm:
- prognozy wzrostu zostały podniesione,
- mediana tzw. dot plot sugeruje stopę funduszy federalnych na poziomie 4,1% pod koniec 2026 roku,
- 16 z 18 uczestników FOMC spodziewa się jeszcze co najmniej jednej podwyżki o 25 punktów bazowych przed końcem roku.
Co to oznacza dla rynków
Reakcja rynku długu była natychmiastowa. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA wzrosła powyżej 5%, a oprocentowanie kredytów hipotecznych zbliża się do 7%. To wyraźnie podnosi koszt finansowania zarówno dla firm, jak i gospodarstw domowych.
Dla inwestorów oznacza to także większą konkurencję ze strony bezpiecznych aktywów. Przy rentowności na poziomie 5% obligacje skarbowe stają się realną alternatywą wobec bardziej ryzykownych klas aktywów.
Fed wciąż szuka równowagi
Najważniejsze pytanie pozostaje bez odpowiedzi: czy obecny poziom stóp jest już wystarczająco restrykcyjny? Sam Barkin przyznał, że to nadal otwarta kwestia. Z jednej strony Fed nie wyklucza kolejnych podwyżek, z drugiej — nie chce też przesądzać dalszej ścieżki bez nowych danych.
Na ten moment bank centralny wydaje się więc działać ostrożnie: podnosi stopy, bo inflacja wciąż nie odpuszcza, ale jednocześnie zostawia sobie przestrzeń do dalszej obserwacji sytuacji.