Bitcoina i krypto czeka test polityczny
Petycja o utrzymanie ulgi podatkowej dla Bitcoina szybko zdobyła wymagane podpisy, a w USA ważą się losy Clarity Act.
Dwie ważne bitwy dla krypto
Świat kryptowalut wchodzi w okres, w którym o nastrojach rynku coraz mocniej decyduje polityka. Z jednej strony w Niemczech błyskawicznie nabiera tempa petycja w sprawie zachowania jednorocznej ulgi podatkowej dla Bitcoina, a z drugiej w Stanach Zjednoczonych inwestorzy śledzą losy Clarity Act, czyli jednej z kluczowych propozycji regulacyjnych dla branży.
Oba wątki łączy jedno: pytanie, czy państwa będą próbowały mocniej porządkować rynek krypto, czy raczej zostawią mu przestrzeń do dalszego rozwoju.
Petycja w Niemczech błyskawicznie przebiła próg
W Niemczech inicjatywa ProHaltefrist zebrała w zaledwie jeden dzień ponad 30 tys. podpisów pod petycją przeciwko planowanej likwidacji jednej z ważnych zasad podatkowych dotyczących kryptowalut. To wystarczyło, by sprawa przeszła pierwszy polityczny próg i mogła trafić pod obrady Bundestagu.
Sednem sporu jest obecna reguła, według której zyski ze sprzedaży Bitcoina i innych kryptowalut pozostają zwolnione z podatku po 12 miesiącach trzymania. Organizatorzy petycji chcą, aby ten model został utrzymany, a kryptowaluty nadal były traktowane jako inne dobra majątkowe.
Następny cel jest znacznie ambitniejszy: do 15 września inicjatorzy chcą zebrać 210 tys. podpisów. To liczba symboliczna, nawiązująca do limitu 21 mln Bitcoinów.
Co oznacza wejście sprawy do Bundestagu
Przekroczenie progu 30 tys. podpisów nie kończy tematu, ale otwiera drogę do publicznego wysłuchania. W praktyce oznacza to, że petycja nie jest już jedynie oddolnym apelem społeczności, lecz staje się oficjalnym elementem debaty parlamentarnej.
Na tym etapie nie ma jednak jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie samej ulgi podatkowej. Z dostępnych informacji wynika, że w dotychczasowym projekcie Jahressteuergesetz 2026 nie ma jeszcze zapisu o jej zniesieniu, ale dyskusja pozostaje otwarta.
Clarity Act pod presją terminu
Po drugiej stronie Atlantyku rośnie napięcie wokół Clarity Act. Projekt ma uporządkować zasady nadzoru nad rynkiem krypto w USA, ale jego dalsze losy zależą od politycznego kalendarza i decyzji Senatu.
Jeśli izba wyższa nie zdąży z przyspieszonym trybem prac, projekt może utknąć w zawieszeniu i wrócić dopiero jesienią, po wyborach uzupełniających. To ważny moment, bo wynik głosowań może wpłynąć na układ sił w Kongresie, a tym samym na podejście do kryptowalut.
Brak ustawy nie zatrzyma rynku?
Matt Hougan, dyrektor inwestycyjny w Bitwise, uważa, że nawet jeśli Clarity Act nie przejdzie, nie oznacza to końca rozwoju branży. Jego zdaniem część niepewności mogłaby zostać wypełniona przez SEC, która ma już sygnalizować gotowość do tworzenia własnych wytycznych regulacyjnych.
Taki scenariusz mógłby okazać się nawet bardziej elastyczny niż kompromis polityczny, choć dla rynku kluczowe jest przede wszystkim jedno: jasność zasad. Dopóki jej brakuje, część inwestorów może wstrzymywać się z decyzjami.
Krypto i tradycyjne finanse coraz bliżej siebie
Hougan zwraca też uwagę, że niezależnie od politycznych sporów, duzi gracze finansowi już dziś budują fundamenty pod dalszą adopcję krypto. Wskazuje m.in. na rozwój Bitcoin spot ETF-ów oraz projekty tokenizacyjne rozwijane przez duże instytucje finansowe.
Do tego dochodzą nowe inicjatywy wokół stablecoinów, w które angażują się firmy z sektora płatniczego. To pokazuje, że kryptowaluty nie czekają wyłącznie na polityczne zielone światło — coraz mocniej wchodzą do głównego nurtu finansów.
Najważniejsze pytanie: regulacja czy blokada?
Zestawienie sytuacji w Niemczech i USA pokazuje, że rynek kryptowalut jest dziś silnie uzależniony od decyzji politycznych. W jednym przypadku stawką jest ulga podatkowa dla długoterminowych posiadaczy Bitcoina, w drugim — ogólne ramy regulacyjne dla całej branży.
Na razie jedno jest pewne: zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych temat krypto wszedł na wyższy poziom politycznej gry, a inwestorzy muszą liczyć się z kolejnymi zwrotami akcji.