OpenAI odpowiada Apple i ujawnia dowody
OpenAI publicznie kontratakuje po pozwie Apple. W centrum sporu są tajemnice handlowe, rekrutacja i wypłynięte prywatne wiadomości.
OpenAI przechodzi do ofensywy
OpenAI weszło w otwarty spór z Apple, publikując część prywatnej korespondencji i dokumentów, które mają podważyć treść lipcowego pozwu dotyczącego rzekomego wyniesienia tajemnic handlowych. Zamiast ograniczyć się do obrony w sądzie, firma Sama Altmana zdecydowała się przenieść konflikt do debaty publicznej.
Według OpenAI, Apple miało przedstawić nieścisły obraz sytuacji i pomylić nawet dwóch pracowników o podobnych nazwiskach. Firma twierdzi też, że część kluczowych zarzutów opiera się na błędnych założeniach, a jej działania rekrutacyjne nie miały prowadzić do pozyskiwania cudzych poufnych danych.
O co toczy się spór
Sednem konfliktu są zarzuty Apple wobec OpenAI, dwóch byłych pracowników oraz podmiotu io Products. Chodzi o rzekome wykorzystanie poufnych informacji związanych z projektami sprzętowymi Apple. Spór nabrał znaczenia po przejęciu przez OpenAI startupu Jony'ego Ive'a w 2025 roku, co przyspieszyło prace nad własnym sprzętem.
Apple twierdzi, że jeden z byłych inżynierów miał zachować służbowy komputer po odejściu z firmy, a następnie uzyskać dostęp do wewnętrznych systemów i pobrać wrażliwe dokumenty inżynieryjne. W pozwie pojawia się też wątek byłego szefa designu Tang Tana, któremu Apple zarzuca wykorzystanie poufnej wiedzy przy nowych projektach sprzętowych OpenAI.
OpenAI publikuje wiadomości i broni swoich działań
W odpowiedzi OpenAI opublikowało e-maile, wiadomości i argumentację mającą pokazać, że po odejściu z Apple część osób wciąż kontaktowała się z byłym pracownikiem i prosiła go o pomoc w odnalezieniu plików, przekazaniu dokumentów czy odpowiedzi na pytania techniczne. Firma przekonuje, że jeśli dostęp do części materiałów nadal istniał, wynikało to z procesu zamknięcia kont i sprzętu po stronie Apple, a nie z celowego działania mającego na celu przejęcie tajemnic.
OpenAI podkreśla również, że pracownicy byli wielokrotnie informowani, by nie przynosili ani nie wykorzystywali żadnych danych objętych ochroną poprzedniego pracodawcy. Dlatego spółka uważa, że wniosek Apple o tymczasowy zakaz dalszych działań jest niepotrzebny i oparty na błędnej interpretacji faktów.
Szerszy kontekst: sprzęt, AI i rywalizacja gigantów
Ten spór to nie tylko kwestia prawna, ale także element szerszej rywalizacji o rynek urządzeń opartych na sztucznej inteligencji. OpenAI rozwija własne projekty sprzętowe i coraz śmielej wchodzi na obszar zarezerwowany dotąd dla największych firm technologicznych.
W praktyce oznacza to walkę nie tylko o talenty, lecz także o know-how, procesy projektowe i kontrolę nad danymi. Obie strony próbują więc nie tylko wygrać w sądzie, ale też ukształtować narrację wokół tego, kto faktycznie naruszył zasady gry.
Co dalej
Na tym etapie żadna ze stron nie odpuszcza. Apple będzie musiało odpowiedzieć na publiczny kontratak OpenAI, a sam spór najpewniej jeszcze długo będzie się toczył równolegle w sądzie i w przestrzeni medialnej.
Jedno jest pewne: wraz z ekspansją AI rośnie nie tylko tempo innowacji, ale też liczba sporów o własność intelektualną, rekrutację i dostęp do poufnych informacji.