Midterms, wojna i Bitcoin: możliwy zwrot
Wybory w USA mogą rozpędzić Bitcoina do 90 tys. dolarów albo zepchnąć go znacznie niżej. Większym zagrożeniem pozostaje jednak Bliski Wschód.
Midterms mogą wyznaczyć kierunek, ale nie wszystko zależy od nich
Na rynku Bitcoina uwagę inwestorów przyciągają nie tylko wykresy, lecz także polityka i geopolityka. Zbliżające się wybory do amerykańskiego Kongresu mogą stać się ważnym punktem zwrotnym dla ceny BTC, ale kilka źródeł zwraca uwagę, że ich wpływ może zostać przysłonięty przez znacznie większe ryzyko: napięcia na Bliskim Wschodzie.
W centrum uwagi znalazły się trzy scenariusze polityczne. Najbardziej sprzyjający kryptowalutom zakłada podział władzy: Republikanie utrzymują Senat, a Demokraci przejmują Izbę Reprezentantów. Taki układ mógłby zostać odebrany przez rynek jako ulga i otworzyć drogę do ruchu Bitcoina w stronę 90 tys. dolarów.
Najlepszy układ dla rynku: podzielony Kongres
Według analiz opartych na sondażach i rynkach predykcyjnych najbardziej prawdopodobny pozostaje scenariusz, w którym Demokraci zyskują przewagę w obu izbach. Jednocześnie nie można wykluczyć, że Republikanie utrzymają Senat dzięki mobilizacji własnego elektoratu w końcówce kampanii.
Dla rynku krypto najkorzystniejsza byłaby jednak właśnie sytuacja, w której żadna ze stron nie kontroluje całego Kongresu. Taki układ ograniczałby polityczne pole manewru administracji i zmniejszał ryzyko gwałtownych decyzji, które mogłyby zaszkodzić aktywom ryzykownym.
Z drugiej strony pełna kontrola Republikanów nad obiema izbami mogłaby okazać się mniej przyjazna dla Bitcoina, niż mogłoby się wydawać. Choć część inwestorów liczyłaby na dalsze prokryptowalutowe inicjatywy, rynek obawia się, że większa swoboda polityczna prezydenta mogłaby zwiększyć zmienność na rynkach finansowych.
Historycznie po midterms Bitcoin często słabł
Drugie źródło przypomina, że po poprzednich wyborach połówkowych Bitcoin często notował wyraźne korekty. Wskazano m.in. następujące ruchy po wcześniejszych cyklach:
- 2010: spadek o 72%
- 2014: spadek o 65%
- 2018: spadek o 52%
- 2022: spadek o 27%
Choć sama korelacja nie dowodzi związku przyczynowego, powtarzalność tego schematu budzi ostrożność. Wskazano również, że w trzech z czterech ostatnich lat wyborów połówkowych czwarty kwartał kończył się dla Bitcoina na minusie.
W tym kontekście szczególne znaczenie ma poziom 73 tys. dolarów. To właśnie tam znajduje się obecnie realizowany koszt zakupu przez krótkoterminowych posiadaczy, czyli obszar, który może stać się ważnym testem dla rynku. Jeśli po wyborach pojawi się presja sprzedażowa, ten pułap może zdecydować o tym, czy trend wzrostowy zostanie obroniony.
Największe ryzyko: eskalacja konfliktu z Iranem
Z dostępnych analiz wynika jednak, że midterms mogą nie być najważniejszym czynnikiem dla Bitcoina. Większym zagrożeniem pozostaje możliwość rozszerzenia konfliktu z Iranem. W takim scenariuszu rynek mógłby zareagować gwałtowną ucieczką od ryzyka, niezależnie od tego, kto wygra wybory.
Potencjalna eskalacja oznaczałaby wyższe ceny ropy, rosnącą presję inflacyjną i mniejszą przestrzeń dla luzowania polityki pieniężnej przez Fed. W efekcie dolar mógłby się umacniać, a aktywa ryzykowne, w tym Bitcoin, znaleźć się pod wyraźną presją.
W pesymistycznym wariancie, jeśli doszłoby do bezpośredniego starcia USA z Iranem, BTC mógłby spaść dodatkowo o 8–15% względem bazowego scenariusza. W skrajnym przypadku, przy jednoczesnym zwycięstwie Demokratów i dalszej eskalacji militarnej, pojawiła się nawet prognoza zejścia Bitcoina do 6–6,8 tys. dolarów.
Rynek patrzy dalej niż na sam wynik wyborów
Zebrane analizy pokazują, że dla Bitcoina sam wynik midterms może być jedynie pierwszym impulsem. Jeśli dojdzie do politycznego podziału władzy, rynek może odetchnąć i spróbować odbić. Jeśli jednak dominować będą napięcia geopolityczne, nawet korzystny rezultat wyborczy może nie wystarczyć do trwałego wzrostu.
W praktyce inwestorzy będą w najbliższych dniach śledzić nie tylko skład nowego Kongresu, ale też amerykańskie obligacje, dolara i cenę ropy. To właśnie te zmienne mogą zadecydować, czy Bitcoin wróci w okolice 90 tys. dolarów, czy raczej będzie musiał bronić znacznie niższych poziomów.