BTC/PLN 288,101.00 ▲ +0.59%
BTC/USD 77,303.00 ▲ +0.66%
BTC/ETH 30.538885 0.00%
ETH/PLN 9,433.92 ▲ +3.08%
ETH/USD 2,531.29 ▲ +3.15%
USD/PLN 3.7200 0.00%
BTC/PLN 288,101.00 ▲ +0.59%
BTC/USD 77,303.00 ▲ +0.66%
BTC/ETH 30.538885 0.00%
ETH/PLN 9,433.92 ▲ +3.08%
ETH/USD 2,531.29 ▲ +3.15%
USD/PLN 3.7200 0.00%
stablecoiny tokenizacja banki

Wyścig o dolar on-chain nabiera tempa

Banki i regulatorzy spierają się o to, jak powinien działać cyfrowy dolar. Japonia już wcześniej ustawiła jasne zasady gry.

Wyścig o dolar on-chain nabiera tempa

Dolar on-chain staje się polem rywalizacji

W świecie krypto i tradycyjnych finansów coraz wyraźniej widać nowy spór: jak ma wyglądać cyfrowy dolar przenoszony po blockchainie. Na stole leżą dziś trzy różne modele — tokenizowane depozyty bankowe, klasyczne stablecoiny oparte na rezerwach oraz rozwiązania hybrydowe budowane przez konsorcja instytucji finansowych.

Z perspektywy użytkownika wszystkie te konstrukcje mogą wyglądać podobnie. Różnica kryje się jednak w tym, gdzie faktycznie znajdują się środki i kto ponosi ryzyko.

Trzy modele, jeden cel

1. Tokenizowane depozyty

W tym wariancie pieniądze pozostają w bilansie banku. Dla posiadacza oznacza to, że nadal ma do czynienia z depozytem objętym ochroną i kredytowym ryzykiem konkretnej instytucji. Bank może wykorzystywać te środki w swojej działalności, na przykład do akcji kredytowej.

W Stanach Zjednoczonych właśnie ten model zyskuje na znaczeniu. Duże banki rozwijają rozwiązania, które pozwalają przenosić depozyty do formy tokenów bez zmiany ich podstawowego charakteru.

2. Stablecoiny oparte na rezerwach

W przypadku stablecoina środki nie zostają w bilansie banku, lecz trafiają do rezerw emitenta. To oznacza inny podział korzyści i ryzyk: odsetki lub zysk z rezerw pozostają po stronie emitenta, a użytkownik otrzymuje jedynie cyfrowe odzwierciedlenie wartości dolara.

W tle toczy się też spór regulacyjny. Jedno z kluczowych amerykańskich rozwiązań ustawowych zakazuje emitentom wypłacania odsetek posiadaczom stablecoinów, co dodatkowo przesuwa debatę w stronę tego, kto kontroluje przepływ kapitału.

3. Modele konsorcyjne i otwarte sieci

Trzeci wariant to wspólne inicjatywy wielu banków i instytucji finansowych, które chcą stworzyć własny rów transportowy dla cyfrowego dolara. W praktyce chodzi o to, by pieniądz mógł poruszać się szybko, ale nadal w ramach kontrolowanej infrastruktury.

Banki w USA przyspieszają

Na amerykańskim rynku widać coraz większy ruch. Jeden z dużych banków planuje uruchomienie tokenizowanych depozytów dla klientów korporacyjnych najpierw dla dolara amerykańskiego i funta brytyjskiego, z późniejszą rozbudową projektu. Inna duża instytucja już wcześniej uruchomiła własny token depozytowy na publicznym blockchainie Base, dzięki czemu możliwe są transfery środków i wykorzystanie ich jako zabezpieczenia.

Równolegle pojawiają się pomysły na szerszy konsorcjalny model współpracy. Część dużych banków bada też możliwość stworzenia własnego stablecoina, co pokazuje, że sektor finansowy nie chce oddać tego rynku firmom spoza bankowości.

Japonia postawiła na jasne reguły wcześniej

W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, Japonia wcześniej uporządkowała status prawny cyfrowych instrumentów powiązanych z walutą fiducjarną. Zmiany w prawie, które weszły w życie w 2023 roku, oddzieliły tego typu instrumenty od klasycznych kryptowalut i przypisały ich emisję jedynie wybranym podmiotom: bankom, firmom transferu pieniędzy oraz określonym spółkom powierniczym.

To właśnie dlatego japoński rynek ma dziś bardziej uporządkowaną strukturę niż amerykański.

Przykłady z Japonii

  • JPYC uzyskał możliwość emisji jena w formie tokena jako podmiot transferu pieniędzy.
  • Zabezpieczenie tego projektu opiera się w 80% na obligacjach skarbowych i w 20% na gotówce oraz innych aktywach płynnych.
  • Progmat Coin, rozwijany m.in. przez Mitsubishi UFJ Trust Bank, działa w modelu powierniczym.
  • JPYSC, tworzony przez SBI Holdings i Startale Group, również przygotowuje się do startu.
  • Trzy największe japońskie banki planują wspólny system tokenizowanych rozliczeń od 2026 roku i chcą dojść do skali około 1 bln jenów obrotu w 2028 roku.

Najważniejszy spór dotyczy tożsamości użytkownika

W Stanach Zjednoczonych debata przesuwa się teraz z pytania „co jest czym?” na pytanie „kto ma znać użytkownika i przy jakim etapie transakcji?”.

Część środowiska bankowego uważa, że każdy, kto kupuje lub umarza token bezpośrednio u emitenta, powinien przejść pełną procedurę otwarcia konta i identyfikacji klienta. Branża krypto odpowiada jednak, że nie każda transakcja powinna automatycznie oznaczać taki sam poziom obowiązków, zwłaszcza jeśli odbywa się przez pośrednika regulowanego albo ma charakter jednorazowy.

To pokazuje, że spór o stablecoiny i tokenizowane depozyty nie dotyczy już wyłącznie technologii. Coraz bardziej chodzi o kontrolę nad przepływem pieniędzy i o to, gdzie kończy się bilans banku.

Co z tego wynika?

Dzisiejsza rywalizacja nie sprowadza się do prostego hasła „banki kontra krypto”. W rzeczywistości chodzi o to, czy cyfrowy dolar ma pozostać wewnątrz regulowanego systemu bankowego, czy też ma swobodnie krążyć między portfelami, aplikacjami i blockchainami.

Japonia odpowiedziała na to pytanie wcześniej, stawiając jasne granice prawne. Stany Zjednoczone dopiero dopracowują własny model. A to oznacza, że wyścig o to, kto dostarczy infrastrukturę dla dolara on-chain, dopiero się rozpędza.

Video

Udostępnij

Zobacz inne wiadomości